Sławek Zagórski
     
Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
|
|
Z Jakubem „Happym” Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski

fot. Marcin Kaproń
- Od kilku lat nie mieszkasz w Nowej Hucie. Jak wspominasz ją z perspektywy czasu?
- W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru. A przecież my, mieszkańcy Nowej Huty, też kształciliśmy się, przygotowywaliśmy się na studia, zdawaliśmy egzaminy. Ale sam fakt, że byliśmy z tej właśnie części miasta, deprecjonował nas w towarzystwie krakusów. Zawsze jednak byliśmy dumni ze swojego pochodzenia. W latach 90. zauważyłem, że Huta jest jedną z najbardziej płodnych artystycznie dzielnic miasta.
- Właśnie, Nowa Huta okazała się niesamowicie inspirująca.
- Stąd wyszło wielu świetnych gitarzystów, perkusistów, sportowców, kabareciarzy. Przykładem tego jest Formacja Chatelet, która w 1997 roku zajęła pierwsze miejsce na festiwalu PaKA, czy Chłopcy z Placu Broni, zespół z czołówki kapel lat 80. Bogdan Łyszkiewicz mieszkał przecież na osiedlu 2. Pułku Lotniczego. Działo się u nas wiele świetnych rzeczy. Legendarny Piotr Marek z Pudelsów pochodzi z Huty. Jarek Śmietana mieszka na osiedlu 2. Pułku. Teatr Łaźnia Nowa, który zaprasza najbardziej zakręconych offowców, jest bardziej znany w Polsce niż tzw. stara Łaźnia z Kazimierza. Ekipa robi tam niesamowitą robotę i podziwiam tych ludzi za to. W Hucie zaczynał też jeden z najlepszych polskich zespołów metalowych - Sceptic. Można tak wymieniać w nieskończoność.
- Jednak Huta to nie tylko ludzie.
- Tak! Huta ma potencjał. Wiele osób powtarzało mi, że czują niesamowity klimat tego miejsca i drzemiącą moc w tych pozornie zwykłych, szarych blokach. Trzeba mieć świadomość, że Huta dzieli się na starą i nową, budowaną w latach 70., gdzie bloki wyglądają jak na większości osiedli w Polsce. Stara Huta była budowana według genialnych założeń. Miał to być cud ówczesnej architektury. Przyjechali tutaj, podobnie jak na odbudowę Warszawy, najlepsi architekci, którzy przeżyli wojnę. Choć dziś nie brzmi to szczególnie przyjemnie, to miało być wzorcowe PRL-owskie miasto.
- Wspominasz czasem Osiedle Tysiąclecia, na którym się wychowałeś?
- Nie znalazłem, a mieszkałem na Śląsku i w Warszawie, drugiego tak wyjątkowego osiedla jak to, na którym się urodziłem. Ma kilka placów zabaw dla dzieciaków, amfiteatr i boiska. Znajdźcie mi drugie takie miejsce w Polsce! Jeśli ktoś kpi z Huty, że nie ma w niej zabytków, jest nienormalny. Dzielnica była przecież budowana ponad 50 lat temu. Nie posiadamy Wawelu czy Sukiennic, ale za to mamy najbardziej zieloną dzielnicę Krakowa. Z ogromem parków, boisk, skwerków, gdzie można odpocząć od zgiełku miasta.
- Powiedziałeś, że Huta ma potencjał.
- Nie chciałbym, żeby Huta była pokazywana tylko jako relikt socrealizmu. Choć zdaję sobie sprawę, że świadomości wielu ludzi nadal pozostaje dzielnicą, która miała wlać w liberalny, artystyczny Kraków esencję socjalizmu. Trudno jest wykorzystać potencjał Nowej Huty, tak samo, jak i innych podobnych dzielnic w Polsce.
- Częściej widzę tu ludzi w koszulkach z napisem „Nowa Huta”, niż „Kraków”. Skąd się bierze ten patriotyzm?
- Stąd, że znamy swoją wartość. To stąd wyszły rzeczy, które stały się wizytówką Krakowa. W sztuce, literaturze, muzyce. Sławomir Shuty nie nazywa się tak przez przypadek. Mimo, że większość ludzi uważa Hutę za przeklętą dzielnicę, nie znajdzie się drugiego takiego miejsca w Polsce.
- Zawsze powtarzałeś, że jesteś z Huty i bardzo mocno to podkreślasz na każdym kroku.
- Miałem dziewczyny z innych dzielnic Krakowa - tych tak zwanych starych - które mówiły mi, że Huta to żenada i jestem wyjątkiem. To nieprawda. Nie jest ważne to, gdzie się urodziłem, ale to jakim jestem człowiekiem. Nie czuję kompleksów związanych z tym, że jestem stąd. A wręcz przeciwnie. Jestem z tego dumny!
Lodołamacz, czerwiec 2007
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 
   
w numerze...
|
|
Wielka płyta po sąsiedzku
Wymarzone M-3. Co tam, że na razie nie działa winda (ósme piętro), ściany jeszcze raz trzeba pomalować (wszędzie smugi), a na meble dopiero zarobić (pudło zamiast stołu). Ważne, że wreszcie jest się na swoim...
czytaj dalej...
|
|
Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń.
czytaj dalej...
|
|
Historia niezwykłego przedmiotu
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
czytaj dalej...
|
|
Kochałam Bogdana W.
Dwunastego grudnia 1982 roku Bogdan i jego koledzy myśleli o losach Polski. Trzynastego grudnia 1982 roku Bogdan został zastrzelony.
czytaj dalej...
|
|
|
Wyspiański w poradzieckim bunkrze
Reżyser Jacek Papis opowiada o przygotowywanym właśnie spektaklu "Requiem", który produkuje Łaźnia Nowa.
czytaj dalej...
|
|
|
Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru.
Z Jakubem "Happym" Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski
czytaj dalej...
|
|
|
Nie ma potworów, ino ludzie
Nowohucki scenarzysta Michał Gałek i krakowski rysownik Mariusz Zabdyr opowiadają o swoim nowym komiksie "Alma".
czytaj dalej...
|
|
|
Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
Bartosz Szydłowski, Maciej Miezian, Leszek Sibila, Kuba Czupryński o nowohuckich miejscach ładnych i tych nie do końca uroczych.
czytaj dalej...
|
|
|
Miejska rutyna z okien autobusu
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...
czytaj dalej...
|
|
|
Rytmika brył - fotoreportaż
Znamy, widzieliśmy, oglądamy niemal codziennie. Przebywając na co dzień z architekturą Nowej Huty, łatwo przestać zauważać jej wyjątkową atrakcyjność.
czytaj dalej...
|
|
|
Lucyna od dziadka, który miał wypadek
Telenowela nowohucka - część XXI
Interesująca babka. I każdy mężczyzna mógłby to o niej powiedzieć. Lucyna wcale by się nie obraziła. Bo ma interesują osobowość, nie mówić już o interesującym przodku - dziadku z ulicy Starowiślnej.
czytaj dalej...
|
|
|
Z soboty na niedzielę, czyli DKF-y i "Kropka"
Dawno, dawno temu (precyzując - w 1957 roku), w pewnym wyspiarskim kapitalistycznym kraju (domyślamy się, że chodzi o Wielką Brytanię) grupa młodych artystów stworzyła manifest.
czytaj dalej...
|
|
|
|