(look)
     
Historia niezwykłego przedmiotu
|
|
Krzesło - świadek przemian
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
Gdyby ten mebel nie miał „ideologicznej” skazy i nie pochodził z Nowej Huty, oglądalibyśmy go zapewne w jednym ze słynnych muzeów designu w Mediolanie albo Nowym Jorku. Byłby ozdobą kolekcji z wystrojem wnętrz lat 50. Przewodnicy zatrzymywaliby się z grupami wycieczek i opowiadali, z jak niezwykłym przedmiotem mamy tu do czynienia. Tak się jednak nie stało. Krzesło, nie nękane przez nikogo, pozostało w rękach rodziny swojej projektantki niemal pół wieku.
Jest koniec lat 50. Zmiany, jakie nastąpiły po śmierci towarzysza Stalina w 1953 roku i późniejszym „polskim październiku” stały się faktem. W architekturze wnętrz zagościła szeroko pojęta nowoczesność. Pomieszczenia stały się jaśniejsze i bardziej przestronne. Przez duże, przeszklone okna zaczęło wpadać więcej światła. We wnętrzach zapanowało dążenie do prostoty i funkcjonalności. Właśnie wtedy Halina Garzyńska-Kańska zaprojektowała swoje krzesło.

fot. Grzegorz Ziemiański / FOTOHUTA
Lekkie, proste, pozbawione zbędnych ornamentów - było znakiem nowych czasów. Z pewnością byłoby hitem. Modernistyczna bryła, przywołująca skojarzenia z przedmiotami projektowanymi przez słynnego Le Corbusiera i polską pracownię „Ład”, nabrała subtelności dzięki niezwykłemu siedzisku, które zostało wykonane z plecionego sznurka. Proste linie wprowadzają harmonię i porządek. Jednocześnie przywodzą na myśl tradycję polskiej sztuki ludowej, która obrodziła w różnorodne plecione motywy. Ażurowa konstrukcja siedziska stanowi jedyną ozdobę tego niezwykłego mebla. Nadaje mu wyjątkowy wyraz i kształt.
Halina Garzyńska-Kańska była niezwykłą artystką. Pochodziła z rodziny słynnych krakowskich fotografów. W 1956 r. zaczęła praktykować i pomagać w firmie rodziców. Ukończone studia w krakowskiej ASP na wydziale Architektury Wnętrz pozwoliły jej nie tylko projektować niezwykłe meble. Były bardzo dobrym przygotowaniem do zawodu fotografa, którym zajęła się w rodzinnej firmie. Zmarła w 1998 roku.
Lodołamacz, czerwiec 2007
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 
   
w numerze...
|
|
Wielka płyta po sąsiedzku
Wymarzone M-3. Co tam, że na razie nie działa winda (ósme piętro), ściany jeszcze raz trzeba pomalować (wszędzie smugi), a na meble dopiero zarobić (pudło zamiast stołu). Ważne, że wreszcie jest się na swoim...
czytaj dalej...
|
|
Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń.
czytaj dalej...
|
|
Historia niezwykłego przedmiotu
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
czytaj dalej...
|
|
Kochałam Bogdana W.
Dwunastego grudnia 1982 roku Bogdan i jego koledzy myśleli o losach Polski. Trzynastego grudnia 1982 roku Bogdan został zastrzelony.
czytaj dalej...
|
|
|
Wyspiański w poradzieckim bunkrze
Reżyser Jacek Papis opowiada o przygotowywanym właśnie spektaklu "Requiem", który produkuje Łaźnia Nowa.
czytaj dalej...
|
|
|
Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru.
Z Jakubem "Happym" Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski
czytaj dalej...
|
|
|
Nie ma potworów, ino ludzie
Nowohucki scenarzysta Michał Gałek i krakowski rysownik Mariusz Zabdyr opowiadają o swoim nowym komiksie "Alma".
czytaj dalej...
|
|
|
Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
Bartosz Szydłowski, Maciej Miezian, Leszek Sibila, Kuba Czupryński o nowohuckich miejscach ładnych i tych nie do końca uroczych.
czytaj dalej...
|
|
|
Miejska rutyna z okien autobusu
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...
czytaj dalej...
|
|
|
Rytmika brył - fotoreportaż
Znamy, widzieliśmy, oglądamy niemal codziennie. Przebywając na co dzień z architekturą Nowej Huty, łatwo przestać zauważać jej wyjątkową atrakcyjność.
czytaj dalej...
|
|
|
Lucyna od dziadka, który miał wypadek
Telenowela nowohucka - część XXI
Interesująca babka. I każdy mężczyzna mógłby to o niej powiedzieć. Lucyna wcale by się nie obraziła. Bo ma interesują osobowość, nie mówić już o interesującym przodku - dziadku z ulicy Starowiślnej.
czytaj dalej...
|
|
|
Z soboty na niedzielę, czyli DKF-y i "Kropka"
Dawno, dawno temu (precyzując - w 1957 roku), w pewnym wyspiarskim kapitalistycznym kraju (domyślamy się, że chodzi o Wielką Brytanię) grupa młodych artystów stworzyła manifest.
czytaj dalej...
|
|
|
|