Piotr Koyanecki
      TW miesiąca
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...

Odkąd zamieszkałem w Nowej Hucie, znacznie zwiększyła się liczba godzin, jakie spędzać zacząłem w autobusach i tramwajach. Prawie godzinne dojazdy z Bronowic, czy niewiele krótsze z Podgórza i Starego Miasta denerwowały mnie najbardziej. Kilka razy w tygodniu to jedna godzina siłą wyrwana z mojego snu! A wieczorem przecież też muszę wrócić - z koncertu, ze spotkania, z redakcji, od dziewczyny... Rozkład nocnych autobusów zaczął się mi śnić po nocach. Miałem dość.

Czas dojazdów zacząłem zabijać kolejnymi lekturami (co nie było takie złe - w końcu przeczytałem książki, za które nie miałem czasu się zabrać). Później jednak zacząłem obserwować to, co się dzieje za oknem - ludzi idących do pracy, dzieciaki pod szkołą, budynki, parki. Na nowo odkrywałem Kraków. Oglądałem go jak turysta. Zauważałem rzeczy, które do tej pory mnie nie interesowały, nie zachwycały.

I nagle to, co uważałem do tej pory za nieciekawe, okazało się fascynujące. Odkrywanie nowych detali architektonicznych: w okolicach alei Struga, Osiedla Teatralnego. Rozpoznawanie pań, które stoją na rogach ulic z zieleniną, czy panó, czekających zawsze pod tym samym sklepem. Kojarzenie uczniów i studentów, którzy codziennie o tej samej porze jadą ze mną na uczelnie. Ludzi, obok których zwykle przechodziłem i nie zwracałem uwagi na to, że są tam zawsze. Jak na posterunku.

Okazało się, że miasto żyje. Żyje rutyną, taką samą w jaką wpadłem ja sam. Jednak rutyna miasta ma sens. Dzięki niej miasto funkcjonuje. Dzięki niej wiem, że o 7:51 mam autobus, że godzinę później kupię jogurt u starszej pani w sklepie koło przystanku, że panowie z piwem w kieszeni już będą stać pod drzwiami. Miejska rutyna jest dziwna. Nie widzimy jej, a jednak jest. Warto spojrzeć w drodze do pracy czy szkoły na świat za szybą. Jest całkiem ciekawy, jeśli przyjrzymy mu się bliżej. Japończycy i Anglicy płacą fortunę za „Crazy Tours”, my mamy to na co dzień i to dużo taniej. Do zobaczenia w autobusie!

Lodołamacz, czerwiec 2007


 
    w numerze...
Wielka płyta po sąsiedzku
Wymarzone M-3. Co tam, że na razie nie działa winda (ósme piętro), ściany jeszcze raz trzeba pomalować (wszędzie smugi), a na meble dopiero zarobić (pudło zamiast stołu). Ważne, że wreszcie jest się na swoim...
czytaj dalej...

Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń.
czytaj dalej...

Historia niezwykłego przedmiotu
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
czytaj dalej...

Kochałam Bogdana W.
Dwunastego grudnia 1982 roku Bogdan i jego koledzy myśleli o losach Polski. Trzynastego grudnia 1982 roku Bogdan został zastrzelony.
czytaj dalej...

Wyspiański w poradzieckim bunkrze
Reżyser Jacek Papis opowiada o przygotowywanym właśnie spektaklu "Requiem", który produkuje Łaźnia Nowa.
czytaj dalej...

Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru.
Z Jakubem "Happym" Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski czytaj dalej...

Nie ma potworów, ino ludzie
Nowohucki scenarzysta Michał Gałek i krakowski rysownik Mariusz Zabdyr opowiadają o swoim nowym komiksie "Alma".
czytaj dalej...

Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
Bartosz Szydłowski, Maciej Miezian, Leszek Sibila, Kuba Czupryński o nowohuckich miejscach ładnych i tych nie do końca uroczych.
czytaj dalej...

Miejska rutyna z okien autobusu
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...
czytaj dalej...

TW miesiąca
Współpracownik nr: 04/05/2007: Piotr Kozanecki
czytaj dalej...

Rytmika brył - fotoreportaż
Znamy, widzieliśmy, oglądamy niemal codziennie. Przebywając na co dzień z architekturą Nowej Huty, łatwo przestać zauważać jej wyjątkową atrakcyjność.
czytaj dalej...

Lucyna od dziadka, który miał wypadek
Telenowela nowohucka - część XXI
Interesująca babka. I każdy mężczyzna mógłby to o niej powiedzieć. Lucyna wcale by się nie obraziła. Bo ma interesują osobowość, nie mówić już o interesującym przodku - dziadku z ulicy Starowiślnej.
czytaj dalej...

Z soboty na niedzielę, czyli DKF-y i "Kropka"
Dawno, dawno temu (precyzując - w 1957 roku), w pewnym wyspiarskim kapitalistycznym kraju (domyślamy się, że chodzi o Wielką Brytanię) grupa młodych artystów stworzyła manifest.
czytaj dalej...

The Best Of Łaźnia Nowa
Łaźniane wydarzenia.
czytaj dalej...

miesięcznik Lodołamacz wydawany jest przez Teatr Łaźnia Nowa i jest jego własnością
wykorzystywanie materiałów zamieszczonych na stronie bez zgody właściciela witryny - zabronione
kontakt: Teatr Łaźnia Nowa, os. Szkolne 25, 31-977 Kraków; tel.012 425 03 20, fax 012 425 03 21
redakcja@lodolamacz.pl