(PK)
     
Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
|
|
Bartosz Szydłowski, dyrektor Łaźni Nowej:
- Wielką wartość ma dla mnie Aleja Róż. Z jednej strony brakuje mi pomnika Lenina, który tam stał: pomnika Lenina pojmowanego nie jako symbol komunizmu, tylko jako symbol tego, z czym ludzie walczyli. Do dziś pamiętam na przykład, jak intensywnie zamalowywany był podczas stanu wojennego. Z drugiej strony, w Alei Róż organizowałem pierwszy projekt dla Łaźni Nowej – „Aleja Nadziei: Odrodzenie” - który w 2004 r. zainaugurował jej działalność.
Nie chodzę na spacery, nad czym bardzo ubolewam, bo spacer powinien być treścią człowieka-artysty. Przecież każde miejsce wymaga spojrzenia, w każdym można znaleźć coś intrygującego, inspirującego. Dla jednego blokowisko będzie piekłem, dla innego fenomenalną wspólnotą.
Nie lubię za to miejsc, które same sobie zaprzeczają, starają się być czymś, czym nie są - jak teraz kino Świt. Dla mnie to kino jest smutnym świadectwem bezradności wobec zmian systemowych. Już nie ma tego fotela w ostatnim rzędzie, gdzie całowałem się ze swoją pierwszą dziewczyną i gdzie pierwszy raz oglądałem „Człowieka z marmuru”.
Maciej Miezian, historyk sztuki, miłośnik Nowej Huty, pracownik Centrum Kultury im. C.K. Norwida:
- Zawsze się cieszę, gdy jadę przez Plac Centralny i na horyzoncie widzę budynki C.A.H.T.S. Często wstępuję do księgarni „Skarbnica”. Podobają mi się także blokowiska, szczególnie stare, z końca lat 50., jak np. Osiedle Hutnicze. Wzorowano je na osiedlach francuskich, dlatego tak długo stoją i mają się dobrze. Pamiętam, jak kiedyś przyjechała do Huty grupa awangardowych artystów z Zachodu. Byli zawiedzeni, bo spodziewali się slumsów, a tu tak pięknie i zielono. Właśnie tę zieleń, parkową wręcz, w Hucie uwielbiam. Każda uliczka starej części posiada cudowny szpaler drzew.
Chciałbym, żebyśmy w Nowej Hucie skoncentrowali się na restaurowaniu wnętrz. Najlepiej byłoby to zrobić we współpracy z aktualnie urzędującymi tam podmiotami, np. bankami. Na początku lat 90. panowała wolna amerykanka i nie zachowały się prawie żadne oryginalne wnętrza socrealistyczne. Dawny charakter chciałbym też przywrócić kinu Świt: w tym momencie mamy tam perski jarmark. A najmniej podoba mi się dolna część tabliczki przy Placu Centralnym. Nic nie mam do pana Reagana, ale znalazłbym dla niego inne miejsce w Krakowie.
Leszek Sibila, kustosz Muzeum Nowej Huty:
- Lubię, kiedy wokół mnie jest zielono, więc najbardziej cenię sobie okolice Kopca Wandy, Kościelnice, Górkę Kościelnicką. Z miejsc w starej Hucie – przepadam za wewnętrznymi podwórkami w ścisłym centrum, tam można się nawet zgubić. W ogóle najbardziej lubię miejsca gdzie zatrzymał się czas - przy ładnej pogodzie, o ustalonej od lat godzinie, panowie wychodzą na podwórko grać w karty, a panie opalać się. Siadają, odpoczywają, nie spieszą się – wygląda to jak obrazek ze starych pocztówek z Alei Róż, wtedy kiedy rzeczywiście róż rosło tam tysiące.
Dziś, między Centrum B a Centrum C, jest betonowa pustynia, mamy tylko parę marnych krzaczków. To właśnie chciałbym zmienić: między Placem Centralnym a Aleją Przyjaźni brakuje mi małej architektury, zieleni, drzew, kwiatów. Zbyt smutno jest tam teraz.
Niepewnie czuję się na osiedlach nowej Nowej Huty. Zawsze staram się zorientować po napisach na murach, komu trzeba kibicować. Nie ma tam boisk, klubów, czegoś, co sprawiłoby, że młodzi będą mieli co robić. Dlatego siedzą całymi dniami na ławkach, piją, zaczepiają i potem ktoś w telewizji mówi, że znowu popełniono zabójstwo w Nowej Hucie. A przecież jest tu całkiem bezpiecznie.
Kuba Czupryński, przewodnik po Krakowie, pomysłodawca książki „Autostop Polski”:
- Generalnie, poza starą częścią, nie lubię Nowej Huty. Najbardziej podoba mi się widok z Placu Centralnego przez Aleję Solidarności na Pałac Dożów. To jest Nowa Huta w pełnej krasie, w tym zestawieniu przestrzennym widać znakomicie jej rozciągłość. Bardzo fajne są też wewnętrzne dziedzińce starej Huty. Robi się parę kroków i już jest inny świat, zamknięta, pełna zieleni przestrzeń. Natomiast bloki z lat 70., Czyżyny, okolice Pleszowa, bar Meksyk, trasa na Sandomierz – prezentują się fatalnie. Ciekawe miejsce w tym rejonie to osadniki – warto się tam przejść późną jesienią lub zimą, gdy już nie ma liści. Jest też ciekawa wyspa na Wiśle i nigdy niedokończony port.
Wielu obcokrajowców Huta rozczarowuje, bo spodziewają się monumentalności, pomników... Mają stereotypowy obraz koszmarnego socrealizmu – a przecież Huta nie jest aż tak monstrualna. Interesują ich nie tyle miejsca, ile daily life: co w tamtych ludzie jedli, jak mieszkali itd. Wydaje im się, że cały PRL to była walka na barykadach z komuną; z jednej strony Solidarność, z drugiej system. Staram się to wyprostowywać, przekazać, że Polska była raczej krajem szarym, niż czarno-białym.
Lodołamacz, czerwiec 2007
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 
   
w numerze...
|
|
Wielka płyta po sąsiedzku
Wymarzone M-3. Co tam, że na razie nie działa winda (ósme piętro), ściany jeszcze raz trzeba pomalować (wszędzie smugi), a na meble dopiero zarobić (pudło zamiast stołu). Ważne, że wreszcie jest się na swoim...
czytaj dalej...
|
|
Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń.
czytaj dalej...
|
|
Historia niezwykłego przedmiotu
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
czytaj dalej...
|
|
Kochałam Bogdana W.
Dwunastego grudnia 1982 roku Bogdan i jego koledzy myśleli o losach Polski. Trzynastego grudnia 1982 roku Bogdan został zastrzelony.
czytaj dalej...
|
|
|
Wyspiański w poradzieckim bunkrze
Reżyser Jacek Papis opowiada o przygotowywanym właśnie spektaklu "Requiem", który produkuje Łaźnia Nowa.
czytaj dalej...
|
|
|
Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru.
Z Jakubem "Happym" Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski
czytaj dalej...
|
|
|
Nie ma potworów, ino ludzie
Nowohucki scenarzysta Michał Gałek i krakowski rysownik Mariusz Zabdyr opowiadają o swoim nowym komiksie "Alma".
czytaj dalej...
|
|
|
Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
Bartosz Szydłowski, Maciej Miezian, Leszek Sibila, Kuba Czupryński o nowohuckich miejscach ładnych i tych nie do końca uroczych.
czytaj dalej...
|
|
|
Miejska rutyna z okien autobusu
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...
czytaj dalej...
|
|
|
Rytmika brył - fotoreportaż
Znamy, widzieliśmy, oglądamy niemal codziennie. Przebywając na co dzień z architekturą Nowej Huty, łatwo przestać zauważać jej wyjątkową atrakcyjność.
czytaj dalej...
|
|
|
Lucyna od dziadka, który miał wypadek
Telenowela nowohucka - część XXI
Interesująca babka. I każdy mężczyzna mógłby to o niej powiedzieć. Lucyna wcale by się nie obraziła. Bo ma interesują osobowość, nie mówić już o interesującym przodku - dziadku z ulicy Starowiślnej.
czytaj dalej...
|
|
|
Z soboty na niedzielę, czyli DKF-y i "Kropka"
Dawno, dawno temu (precyzując - w 1957 roku), w pewnym wyspiarskim kapitalistycznym kraju (domyślamy się, że chodzi o Wielką Brytanię) grupa młodych artystów stworzyła manifest.
czytaj dalej...
|
|
|
|