Justyna Kozioł
      Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń. O tym, jak Nowa Huta poradziła sobie z nadmierną swobodą estetyczną lat 90. opowiada Jacek Maria Stokłosa - główny plastyk miasta.

Walka z agresywną reklamą, Lodołamacz czerwiec 2007 Kino Świt, fot. Grzegorz Ziemiański / FOTOHUTA

- Wszyscy - przynajmniej pobieżnie - znamy socrealistyczny rozdział historii architektury Nowej Huty. Czy rok 1989 zmienił przestrzeń tej dzielnicy?
- W przestrzeni Nowej Huty nową epokę wyznaczyło usunięcie pomnika Lenina z Alei Róż. Spadło z niej wówczas polityczne odium, a tamtejsza architektura, przecież bardzo ładna, dostosowana do potrzeb mieszkańców, mogła wreszcie zajaśnieć swoim blaskiem.

- Zajaśniała?
- Architektura w tym rejonie jest niestety bardzo zniszczona, a na jej odbudowę potrzebne są duże nakłady finansowe. Dzięki wpisaniu Nowej Huty na listę zabytków możemy w pewnym stopniu kontrolować zmiany, które tam zachodzą i przeciwdziałać rażącym nadużyciom.

- Te widoczne są najbardziej.
- Owszem. Zdarzało się na przykład, że elewacje malowano na rozmaite kolory, zależnie od upodobań wspólnot mieszkaniowych. Udało się przeciwko temu zadziałać, ustalając studium kolorystyczne, które określa, jakich kolorów można użyć, odnawiając budynki. Studium nie obejmuje jednak dalszych obszarów Nowej Huty, wskutek czego poszczególne osiedla malowane są według gustu spółdzielni lub architekta. Nie mamy na to żadnego wpływu, nawet jeśli dobór kolorów przyprawia o ból zębów.

- Jakie jeszcze problemy trapią budynki Nowej Huty?
- Dużym problemem, nie tylko z powodu estetyki, ale też ze względów bezpieczeństwa, jest brak tralek na budynkach wokół Placu Centralnego - teraz w ich miejscu straszą wyszczerbione „zęby”. Aby je odtworzyć, potrzeba tylko chęci i działania ze strony wspólnot mieszkaniowych. Na szczęście są w tej sprawie pozytywne sygnały.

- Przestrzeń Nowej Huty wymaga specjalnego traktowania?
- Problemy Nowej Huty nie różnią się specjalnie od kłopotów całego Krakowa czy innych miast. Tak jak wszędzie walczymy głównie z agresywną reklamą. Pomaga nam decyzja o uznaniu Huty za obszar chroniony przez konserwatora. Udało mi się np. nie dopuścić do umieszczenia dużych reklam świetlnych na dachach budynków wokół Placu Centralnego. Miejmy nadzieję, że w końcu uda się też oczyścić z reklam budynek byłego kina Świt, a może nawet zmienić jego funkcję na bardziej reprezentacyjną, np. na Pałac Ślubów.

- Kino Świt w obecnym kształcie budzi wątpliwości...
- Przyczyną problemów jest zbyt liberalne prawo budowlane, z którego w latach 90. usunięto większość zapisów chroniących przestrzeń publiczną. Nie mamy już większego problemu z budkami i wózkami na precle, gdyż udało się je ujednolicić. Ale akurat na Placu Centralnym ciągle stoją dwa paskudne, żółto-zielone kioski, kwalifikujące się do usunięcia. To przykład braku egzekucji prawa – zarządca terenu, nim podpisał umowę i zezwolił na ustawienie budek, powinien był skonsultować się z nami. Nie zrobił tego. Z pewnością nie można też zaakceptować prowizorki, jaką było przeniesienie podczas obchodów 25. rocznicy powstania Solidarności we wrześniu 2005 roku pomnika ku pamięci Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego sprzed Walcowni Zgniatacz na Plac Centralny. Miało to być rozwiązanie czasowe, tymczasem pomnik stoi do dziś.

- Czy jest szansa, że uda się to zmienić?
- Są plany rozpisania konkursu na nowy pomnik upamiętniający Solidarność, który mógłby stanąć w tym miejscu i lepiej wpisywać się w otoczenie. Ponadto nadal niedokończona pozostaje południowa część Placu Centralnego, a projekt pana Wojciecha Obtułowicza, który zwyciężył w konkursie na zagospodarowanie tego terenu, został oprotestowany.

- Po 1989 roku nie było zmian na lepsze?
- Owszem, wiele dobrego zrobiono jeśli chodzi o małą architekturę. Uporządkowano Plac Centralny, Aleję Róż, choć niestety już widać, jak znowu niszczeje. W dużej mierze bierze się to z braku poczucia odpowiedzialności mieszkańców za wspólną przestrzeń. Zaskakujące że w czasach, gdy telefony komórkowe są tak powszechne, tak mało osób reaguje na wandalizm. Z drugiej strony do renowacji wykorzystywano materiały, które po prostu okazały się zbyt słabe lub szczególnie podatne na zabrudzenia. Jednocześnie cieszą mnie społeczne inicjatywy, mające na celu polepszenie stanu najstarszych zabytków Nowej Huty, dworków, pałaców, a także zorganizowania tras turystycznych.

- A czy w Nowej Hucie mamy jakieś pozytywne przykłady współczesnej architektury? I czy Nowa Huta jest dobrym miejscem na powstawanie tego rodzaju budynków?
- Ależ Nowa Huta jak najbardziej powinna być miejscem nowoczesnej architektury! Osobiście bardzo podoba mi się np. kościół na Szklanych Domach – jest to bardzo dobry przykład współczesnej architektury doskonale pasującej do otoczenia. Gdzie, jeśli nie w Hucie, miałaby się ona znaleźć?

Lodołamacz, czerwiec 2007


 
    w numerze...
Wielka płyta po sąsiedzku
Wymarzone M-3. Co tam, że na razie nie działa winda (ósme piętro), ściany jeszcze raz trzeba pomalować (wszędzie smugi), a na meble dopiero zarobić (pudło zamiast stołu). Ważne, że wreszcie jest się na swoim...
czytaj dalej...

Walka z agresywną reklamą
Kiedy w latach 50. oddawano do użytku kino Świt, nikt nie przypuszczał, że pół wieku później przejmie ono rolę słupa ogłoszeniowego, który jak soczewka skupi w sobie problemy trapiące współczesną nowohucką przestrzeń.
czytaj dalej...

Historia niezwykłego przedmiotu
Przedmioty pochodzące z Nowej Huty to dla wielu jedynie starocie. Tymczasem niektóre z nich okazuje się być niezwykłą pamiątką dawnych czasów, przekazującą prawdę o historii tego socrealistycznego miasta. Tak jak pewne niezwykłe krzesło.
czytaj dalej...

Kochałam Bogdana W.
Dwunastego grudnia 1982 roku Bogdan i jego koledzy myśleli o losach Polski. Trzynastego grudnia 1982 roku Bogdan został zastrzelony.
czytaj dalej...

Wyspiański w poradzieckim bunkrze
Reżyser Jacek Papis opowiada o przygotowywanym właśnie spektaklu "Requiem", który produkuje Łaźnia Nowa.
czytaj dalej...

Drugiego takiego miejsca nie znajdziesz
W latach 80., kiedy byłem małolatem, Hutę uważano za totalną wiochę. Za dresiarstwo. Według obiegowej opinii żyli tam ludzie niższego kalibru.
Z Jakubem "Happym" Haponowiczem, liderem zespołu EsFlores, rozmawia Sławek Zagórski czytaj dalej...

Nie ma potworów, ino ludzie
Nowohucki scenarzysta Michał Gałek i krakowski rysownik Mariusz Zabdyr opowiadają o swoim nowym komiksie "Alma".
czytaj dalej...

Najładniejsze - najbrzydsze w Nowej Hucie
Bartosz Szydłowski, Maciej Miezian, Leszek Sibila, Kuba Czupryński o nowohuckich miejscach ładnych i tych nie do końca uroczych.
czytaj dalej...

Miejska rutyna z okien autobusu
O podróży pisali prawie wszyscy pisarze, od Homera po Pratchetta. Śpiewała również większość: od Elvisa po Iggy Popa. Także niejeden reżyser popełnił film o drodze i zmierzaniu w nieznanym kierunku. Nie mogę być gorszy! Moje podróże są równie ciekawe jak Odyseusza czy Komendanta Vimesa. Choć może nie tak niebezpieczne...
czytaj dalej...

TW miesiąca
Współpracownik nr: 04/05/2007: Piotr Kozanecki
czytaj dalej...

Rytmika brył - fotoreportaż
Znamy, widzieliśmy, oglądamy niemal codziennie. Przebywając na co dzień z architekturą Nowej Huty, łatwo przestać zauważać jej wyjątkową atrakcyjność.
czytaj dalej...

Lucyna od dziadka, który miał wypadek
Telenowela nowohucka - część XXI
Interesująca babka. I każdy mężczyzna mógłby to o niej powiedzieć. Lucyna wcale by się nie obraziła. Bo ma interesują osobowość, nie mówić już o interesującym przodku - dziadku z ulicy Starowiślnej.
czytaj dalej...

Z soboty na niedzielę, czyli DKF-y i "Kropka"
Dawno, dawno temu (precyzując - w 1957 roku), w pewnym wyspiarskim kapitalistycznym kraju (domyślamy się, że chodzi o Wielką Brytanię) grupa młodych artystów stworzyła manifest.
czytaj dalej...

The Best Of Łaźnia Nowa
Łaźniane wydarzenia.
czytaj dalej...

miesięcznik Lodołamacz wydawany jest przez Teatr Łaźnia Nowa i jest jego własnością
wykorzystywanie materiałów zamieszczonych na stronie bez zgody właściciela witryny - zabronione
kontakt: Teatr Łaźnia Nowa, os. Szkolne 25, 31-977 Kraków; tel.012 425 03 20, fax 012 425 03 21
redakcja@lodolamacz.pl